Weganizm nieco ograniczył moje jedzenie na mieście. I wcale nie mam mu tego za złe, co więcej, niedawno postanowiłam, że jeśli już będę stołować się na mieście, to tylko w knajpkach przynajmniej wegetariańskich. Nie mam ochoty wspierać restauracji serwujących mięso. Oczywiście mogę zrobić wyjątek, jeśli jakieś miejsce zachęci mnie sporym wyborem wegańskich opcji, ale niczego nie obiecuję ;) Co innego z kawą, jeśli nadal będzie mi się zdarzało ją pić (chociaż od 3 miesięcy robię to okazyjnie), to chyba nie będę rezygnować z miejsc, które lubię, ale raczej będę unikać tych, w których każą sobie sporo dopłacać za mleko sojowe.