Okei, przyszedł ten moment, w którym muszę się przyznać. Nie jestem już na Raw Till 4. Właściwie już od jakichś dwóch miesięcy nie trzymam się kilku założeń tego stylu żywienia. To chyba wyjazd do Finlandii, gdzie chciałam spróbować wszystkiego, co wegańskie, wybił mnie z rytmu. Wydawało mi się, że po powrocie do domu bez problemu przestawię się na RT4, a tu niespodzianka. Coraz bardziej sobie folgowałam, na szczęście nie tyle słodyczami, co, na przykład, oliwkami (sól!), biedronkowym guacamole czy burgerami z Krowarzywej. Chociaż słodycze też mi się zdarzały, wstyd.
Zauważyłam w statystykach, że coraz częściej ktoś tutaj trafia poprzez wyszukiwania związane z dietą RawTill4, a zwłaszcza z tym, co można na RawTill4 jeść. I chociaż ja zaczęłam ostatnio nieco odchodzić od tego stylu żywienia (szykuję na ten temat oddzielny wpis), to w ostatnim tygodniu udało mi się jeść regulaminowo :D Dlatego dzisiaj postanowiłam zaprezentować mój jadłospis z jednego z tych dni. Nie jest to menu idealne, na co dzień staram się jeść dużo zieleniny (zwłaszcza jarmużu, brokuła i brukselki, ze względu na wapń), a tu wyszło jakoś tak skromnie, ale mam nadzieję, że moje następne foodbooki będą bogatsze w przeróżne makroelementy. Ale co ja poradzę na to, że na zdjęciach o wiele lepiej wychodzą pieczone fryty niż ryże i kasze :c
Jak poradzić sobie na wysoko-węglowodanowym weganizmie jesienią i zimą? Możemy zajadać się letnimi owocami w formie mrożonej. Oczywiście nie takimi prosto z zamrażarki, ja bym pewnie nawet na rozmrożone się nie zdecydowała, za to świetnie sprawdzą się one w różnego rodzaju szejkach i smufisach. Ja wybrałam wiśnie, których w naturalnej, surowej wersji chyba byłoby mi szkoda blendować :)
Planowałam dzisiaj wstawić przepis na zwykłe chai latte, które od niedawna zaczęło mi idealnie wychodzić, ale w międzyczasie udało mi się wpaść na coś takiego. Zdrowsza wersja chai latte, prawie raw (bo Inka raczej surowa nie jest, ale zawsze można ją pominąć), słodzona daktylami. Dodałam do tego przyprawę do grzanego wina, która niestety zawierała cukier, ale mam nadzieję, że na rynku istnieją też takie bez niego. W ostateczności możemy wykorzystać same przyprawy: cynamon, goździki, imbir i kardamon.
Składniki:
4 banany
kilka daktyli namoczonych przez noc
kilka śliwek
łyżeczka kakao
2 łyżeczki zmielonego siemienia lnianego
odrobina migdałowego olejku do ciast
woda
- 4 banany
- 1-2 jabłka
- garść szpinaku
- kilka namoczonych przez noc daktyli
- 2 łyżeczki zmielonego siemienia lnianego
- pół łyżeczki cynamonu
Jabłka i banany obieramy i kroimy, wszystkie składniki wrzucamy do blendera kielichowego i miksujemy.
Co jem na Raw Till 4 #2
19:51
Właściwie to nic nowego :) Ostatnio bardziej pokochałam ryż kosztem pieczonych ziemniaków (nic dziwnego, w czasie upałów nie sposób było włączyć piekarnik), a w ciągu dnia pochłaniam najczęściej banany, brzoskwinie i jabłka. Nie umiem zrezygnować z oliwek w makaronie czy ryżu, chociaż wiem, że nie są one polecane z uwagi na sporą zawartość soli. Zawsze je kilkakrotnie płuczę przed zjedzeniem i mam nadzieję, że to coś daje. Zdarzają mi się nadal małe odstępstwa od normy typu pasztet sojowy czy kawa, chociaż coraz mniej mi one smakują. Ale najbardziej cieszy mnie całkowity brak ochoty na słodycze - owoce mają jednak w sobie niesamowitą moc ;)
Bułeczki ze szpinakiem jadłam ostatnio chyba w liceum - pamiętam, że kiedy na drugie śniadanie w szkole znudziły mi się pizzerki z pobliskiego sklepu, zamieniłam je na paszteciki z grzybami albo szpinakiem. Od kiedy jestem weganką unikam kupnych bułeczek, bo wątpię, czy w tradycyjnej piekarni/cukierni znalazłabym drożdżówki bez jajek i mleka. Dlatego musiałam nauczyć się piec je samodzielnie. Wcześniej próbowałam klasycznych cynamonowych ślimaczków i zawsze wychodziły przepyszne. Szkoda, że tak dobrze nie mam z wegańskim ciastem drożdżowym... ;)
Od tygodnia chodziły za mną drożdżówki szpinakowe w stylu korvapuusti - fińskiego specjału. Tradycyjne korvapuusti to bułeczka kardamonowa posypana cukrem perlistym (wygląda tak). W końcu się zmobilizowałam i przygotowałam swoją wersję korvapuusti na słono, oprócz tego, że wegańską, to jeszcze wpisującą się w zasady RawTill4 - pozbawioną tłuszczu i soli. Wykorzystałam do tego ciasto na pizzę RawTill4 z tego przepisu.
Przygotowanie pizzy wpisującej się w zasady Raw Till 4 to nic skomplikowanego. Wysokowęglowodanowa i niskotłuszczowa pizza może stanowić dla nas jedzony po godzinie 16 ciepły posiłek nawet raz na dwa tygodnie. Co prawda Freelee nie jest zwolenniczką jedzenia drożdży (jej przepis na pizzę zamiast droższy obejmuje proszek do pieczenia), ale ja nie zauważyłam, żeby źle one wpływały na mój organizm, więc na razie nie zamierzam z nich rezygnować.
Przepis na pizzę RawTill4 jest po prostu trochę zmienionym przepisem z tego wpisu, między innymi pozbawionym oleju/oliwy i soli. Zmieniłam też nieco sposób przygotowania ciasta. Nie bawię się już w zaczyny i czekanie na wyrośnięcie ciasta, gdyż i tak wyrośnie ono w piekarniku. Przecier pomidorowy, jeśli nie możecie znaleźć żadnego bez soli, można zastąpić zblendowanymi pomidorami z puszki (tutaj szczególnie polecam te z Lidla - nie zawierają soli).
Przepis na pizzę RawTill4 jest po prostu trochę zmienionym przepisem z tego wpisu, między innymi pozbawionym oleju/oliwy i soli. Zmieniłam też nieco sposób przygotowania ciasta. Nie bawię się już w zaczyny i czekanie na wyrośnięcie ciasta, gdyż i tak wyrośnie ono w piekarniku. Przecier pomidorowy, jeśli nie możecie znaleźć żadnego bez soli, można zastąpić zblendowanymi pomidorami z puszki (tutaj szczególnie polecam te z Lidla - nie zawierają soli).
Co jem na Raw Till 4
19:00- 5 bananów
- pół szklanki namoczonych daktyli
- 1-2 plastry arbuza
- szklanka truskawek
- łyżeczka zmielonego maku
- woda
Smacznego!
Dopiero co oficjalnie przeszłam na weganizm, a już wymyślam sobie nowe "ograniczenia" ;)
RawTill4, jak sama nazwa wskazuje, polega na jedzeniu surowych posiłków do godziny 16. Ważną zasadą są tutaj także proporcje 80/10/10 czyli stosunek węglowodanów do białek i tłuszczów. 80% kalorii jakie zjadamy powinno pochodzić ze zdrowych, jak najmniej przetworzonych węglowodanów. Twórcą diety 80/10/10 jest doktor Graham, on jednak jest zwolennikiem całkowicie surowego żywienia. Na pomysł wprowadzenia do tej diety jednego gotowanego posiłku wpadła Freelee the Banana Girl. RawTill4 jest oczywiście odmianą diety wegańskiej. Ja dowiedziałam się o niej od Mai z youtubowego kanału mayathebee2626. Serdecznie polecam kanał Mai wszystkim zainteresowanym tym stylem życia, gdyż jest ona jedną z nielicznych polskojęzycznych propagatorek rawtill4 (a z komentarzy pod jej filmami wywnioskowałam, że udało jej się zainteresować tym stylem żywienia sporo osób).
No dobrze, ale jak to wygląda w praktyce?
Do godziny 16 nasze posiłki składają się głownie z surowych owoców i zieleniny. Dość szczególne są tutaj banany (tak, te STRASZNE I TUCZĄCE banany, haha), których możemy zjeść nawet 30 dziennie (ja chyba jednak się na razie na to nie odważę ;)). Na śniadanie najlepiej jest przygotowac solidną porcję smoothie z bananów, daktyli i jakiejś zieleniny (+ ulubione dodatki). Następnym surowym posiłkiem mogą być nasze ulubione świeże owoce w nielimitowanych wręcz ilościach. Możemy je jeść w postaci sałatek owocowych, chociaż najbardziej wskazane są mono-posiłki. Na obiadokolację po godzinie 16 jemy wieelki talerz ziemniaków/ryżu/kaszy/razowego lub bezglutenowego makaronu z wegańskim sosem lub warzywami Właśnie te ogromne porcje (zwłaszcza pieczonych ziemniaczków, które uwielbiam) przekonały mnie ostatecznie do tej diety ;) Sos oczywiście robimy sami, nie kupujemy gotowych. Raz na jakiś czas możemy sobie pozwolić na wegańską niskotłuszczową pizzę. Co ważne, rezygnujemy z soli w każdym posiłku i staramy się ograniczyć tłuszcze (przy czym pamiętajmy że tłuszcz z orzechów, ziaren czy awokado jest o wiele korzystniejszy dla naszego ciała niż ten z oleju czy margaryny). Sól da się świetnie zastąpić ziołami i przyprawami (zwłaszcza suszonym czosnkiem) lub sokiem z cytryny. Po gotowanym posiłku nie jemy już owoców, ponieważ w ten sposób możemy zaburzyć swoje trawienie. Ponadto musimy zadbać o odpowiednie nawodnienie organizmu i długość naszego snu. Rezygnujemy także z kawy i czarnej herbaty.
Po więcej informacji na temat RawTill4 odsyłam na stronę poweredbyfruits.pl/rawtill4/.
Po więcej informacji na temat RawTill4 odsyłam na stronę poweredbyfruits.pl/rawtill4/.
Jestem na tej diecie już od prawie dwóch tygodni. Jakie są moje odczucia? Przede wszystkim czuję się o wiele lepiej. Samo odstawienie przetworzonej żywności i soli jest zbawienne dla naszego organizmu. Za wcześnie jeszcze by mówić o jakichś widocznych rezultatach, ale wydaje mi się, ze już trochę schudłam (pewnie chodzi tu o wodę, która sól zatrzymywała w moim organizmie). Ponadto, nie boli mnie głowa i mam więcej energii (i o to właśnie tu chodzi - węglowodany dodają nam energii). Czy trzymam się zasad w 100%? No cóż, czasami zdarza mi się wypić herbatę albo kawę zbożową, jednak nie uważam tego za zbrodnię. Nie zamierzam też składać wielkich deklaracji, że już nigdy nie zjem czegoś przetworzonego - zapewne zjem, czy to jakąś wegańską czekoladę, czy masło orzechowe. Myślę, że jeśli podstawą mojej diety będą nieprzetworzone owoce i warzywa, to taki produkt zjedzony raz na jakiś czas mnie nie zabije ;)
Nie piję kawy już od ponad miesiąca, a jej smak idealnie udaje mi się zastąpić kawą zbożową. W międzyczasie zdążyłam zaobserwować, że wcale nie potrzebuję kofeiny do normalnego funkcjonowania, a kawę piłam jedynie z pobudek smakowych. Czuję się teraz wręcz lepiej nie wypłukując z organizmu magnezu (skończyły się uciążliwe tiki nerwowe w oku). Od kiedy jestem na RawTill4 także Inkę staram się ograniczać, głównie z powodu cukru, którym zawsze ją słodziłam.
Kawa w formie smoothie słodzonego daktylami jest według mnie o wiele zdrowszym i smaczniejszym sposobem na dodanie sobie energii z rana. Nie jest to raczej typowy przepis RawTiil4, bo nie wydaje mi się, żeby kawa (zwłaszcza rozpuszczalna czy zbożowa) była raw, ale od czasu do czasu można się na niego skusić ;)
SKŁADNIKI:
4-5 bananów
8-10 daktyli (namoczonych przez noc)
3-4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej (u mnie Inka) lub napar kawowy (wtedy dodajemy mniej wody)
2 łyżeczki zmielonego maku (świetne źródło wapnia)
szczypta cynamonu
500 ml wody
Wszystko razem blendujemy o gotowe!
Btw, spróbuję dzisiaj zrobić beztłuszczową pizzę 80/10/10, trzymajcie kciuki :)