Nie wszystko co z pozoru mogłoby nam się wydawać stuprocentowo roślinne, jest takie w rzeczywistości. No i w porządku, przyzwyczailiśmy się już chyba, że składniki pochodzenia zwierzęcego (głównie odpadki) pakuje się w skład wielu produktów, które wcale tego w składzie mieć nie muszą. Gorzej jeśli coś odzwierzęcego ląduje w żywności dedykowanej weganom i wegetarianom, na przykład pasztetach sojowych czy mleku roślinnym. Nie rozumiem dlaczego niektórzy producenci chcą zawęzić grupę swoich odbiorców do samych wegetarian, ale wcale nie muszę tego rozumieć. W każdym razie ten post jest swego rodzaju ostrzeżeniem ;)
Na co weganie mogą się nabrać w sklepach, jeśli nie wczytają się dokładnie w skład?
Ale do rzeczy, o co mi właściwie chodzi?
Niewegańskie... dżinsy?
12:31
Tak, dżinsy. Okazuje się, że weganie (a nawet wegetarianie) muszą uważać nie tylko na materiał wykonania butów i torebek, ale także spodni. Taki oto napis znalazłam na moich dżinsach (zamówionych przez internet, swoją drogą, a dodatek skórzanych elementów nie był zaznaczony w opisie).
Note to self: nigdy więcej nie zamawiać spodni przez internet. A przed zakupieniem ich w sklepie upewnić się, że są wegańskie.
Note to self: nigdy więcej nie zamawiać spodni przez internet. A przed zakupieniem ich w sklepie upewnić się, że są wegańskie.
Zgrzeszyłam. Ale po kolei...
Od dłuższego czasu planowaliśmy z M. zainwestować w nowy ekspres do kawy. Stary miał już chyba sto lat i kawka z niego przestała nam smakować. Myśleliśmy o jakimś niedrogim ekspresie przelewowym, jednak kiedy szukaliśmy czegoś odpowiedniego w Saturnie, w oczy rzuciła nam się promocja kapsułkowca Nescafe Dolce Gusto. Obniżka o całe 150 złotych. Zaczęłam się zastanawiać: no dobrze, Nestle to jedna z najgorszych korporacji na świecie, nie wspieramy jej i nie chcemy wspierać, ale to tylko ekspres, przecież (chyba) nie musimy potem inwestować w ich kapsułki. Sporo firm produkuje kapsułki, np nietestująca Lavazza...
Jak na "świadomych" konsumentów przystało, ekspres kupiliśmy. ;)
Jakież było moje zdziwienie, kiedy postanowiłam zweryfikować moje podejrzenia. Okazało się bowiem, ze owszem, kapsułki produkuje sporo firm, ale ich kapsułki pasują TYLKO do ekspresów przez nie wyprodukowanych. Takie zabezpieczenie, żeby zatrzymać przy sobie klienta. Świetnie. A co w sytuacji, kiedy chciałabym napić się lepszej kawy niż Nescafe? Nie oszukujmy się, pomijając już kwestie etyczne, kawa produkowana przez takie korporacje nie powala jakością. Otóż mogę sobie taką kawę trzymać w kuchni dla ozdoby, bo przy tym ekspresie nie będę miała z niej żadnego pożytku. Mam kupować Nestle (sporo przy tym przepłacając) i koniec! Mogę oczywiście ekspres sprzedać i zainwestować w inny, do czego się powoli przymierzam. Najważniejsze to dokładnie przemyśleć i wyliczyć jaki ekspres będzie się nam najbardziej opłacał. Weg(etari)anie muszą rozważyć kilka dodatkowych punktów, takich jak nietestujący producent (lub zamienniki kapsułek/wielorazowe kapsułki) i kwestia mleka, o ile pijemy kawy mleczne. W dolce gusto kawy mleczne składają się z dwóch kapsułek, jedna z nich zawiera mleko w proszku, oczywiście niewegańskie. Można to zastąpić podgrzanym i spienionym mlekiem roślinnym, ale inwestowania w Nestle już nie przeskoczymy.
Chyba, że...
Znalazłam dwa sposoby na "oszukanie" Nestle.
1. Wielorazowe wykorzystywanie kapsułek
2. Wielorazowe kapsułki (do kupienia na ebay i amazon)
Byłam zdecydowana na zamówienie tych wielorazowych kapsułek, jednak doszliśmy z M. do wniosku, ze ekspres po prostu sprzedamy i zainwestujemy w coś innego. Być może będzie to Cafissimo od Tchibo, które z testującej listy ostatnio zniknęło. Sprawa z Tchibo jest trochę podejrzana, firma sama zarzekała się kiedyś, że nie testuje, ale wyszło na jaw, że posiada udziały w testującym Beiersdorf. Uważam jednak, ze zawsze lepsze to niż Nestle czy P&G.




