Tylko i wyłącznie dla Kocich Uszu mój chłopak postanowił zdradzić swój sekretny przepis na jego kulinarną specjalność - wegański sos pomidorowy do makaronu (i nie tylko)! :D
Planowałam dzisiaj wstawić przepis na zwykłe chai latte, które od niedawna zaczęło mi idealnie wychodzić, ale w międzyczasie udało mi się wpaść na coś takiego. Zdrowsza wersja chai latte, prawie raw (bo Inka raczej surowa nie jest, ale zawsze można ją pominąć), słodzona daktylami. Dodałam do tego przyprawę do grzanego wina, która niestety zawierała cukier, ale mam nadzieję, że na rynku istnieją też takie bez niego. W ostateczności możemy wykorzystać same przyprawy: cynamon, goździki, imbir i kardamon.
Z sosem, nie z samym szpinakiem ;) Nie jadłam takiego od dawna, a uwielbiałam go za czasów wegetarianizmu. Kiedy znalazłam w Carrefourze tę sojową śmietankę, i to w dodatku przecenioną, od razu wiedziałam do czego ją wykorzystam. Idealne do tego sosu byłyby jeszcze płatki drożdżowe albo starty wegański ser, ale niestety nie jestem obecnie w ich posiadaniu.
Składniki:
4 banany
kilka daktyli namoczonych przez noc
kilka śliwek
łyżeczka kakao
2 łyżeczki zmielonego siemienia lnianego
odrobina migdałowego olejku do ciast
woda
Bułeczki ze szpinakiem jadłam ostatnio chyba w liceum - pamiętam, że kiedy na drugie śniadanie w szkole znudziły mi się pizzerki z pobliskiego sklepu, zamieniłam je na paszteciki z grzybami albo szpinakiem. Od kiedy jestem weganką unikam kupnych bułeczek, bo wątpię, czy w tradycyjnej piekarni/cukierni znalazłabym drożdżówki bez jajek i mleka. Dlatego musiałam nauczyć się piec je samodzielnie. Wcześniej próbowałam klasycznych cynamonowych ślimaczków i zawsze wychodziły przepyszne. Szkoda, że tak dobrze nie mam z wegańskim ciastem drożdżowym... ;)
Od tygodnia chodziły za mną drożdżówki szpinakowe w stylu korvapuusti - fińskiego specjału. Tradycyjne korvapuusti to bułeczka kardamonowa posypana cukrem perlistym (wygląda tak). W końcu się zmobilizowałam i przygotowałam swoją wersję korvapuusti na słono, oprócz tego, że wegańską, to jeszcze wpisującą się w zasady RawTill4 - pozbawioną tłuszczu i soli. Wykorzystałam do tego ciasto na pizzę RawTill4 z tego przepisu.
Przygotowanie pizzy wpisującej się w zasady Raw Till 4 to nic skomplikowanego. Wysokowęglowodanowa i niskotłuszczowa pizza może stanowić dla nas jedzony po godzinie 16 ciepły posiłek nawet raz na dwa tygodnie. Co prawda Freelee nie jest zwolenniczką jedzenia drożdży (jej przepis na pizzę zamiast droższy obejmuje proszek do pieczenia), ale ja nie zauważyłam, żeby źle one wpływały na mój organizm, więc na razie nie zamierzam z nich rezygnować.
Przepis na pizzę RawTill4 jest po prostu trochę zmienionym przepisem z tego wpisu, między innymi pozbawionym oleju/oliwy i soli. Zmieniłam też nieco sposób przygotowania ciasta. Nie bawię się już w zaczyny i czekanie na wyrośnięcie ciasta, gdyż i tak wyrośnie ono w piekarniku. Przecier pomidorowy, jeśli nie możecie znaleźć żadnego bez soli, można zastąpić zblendowanymi pomidorami z puszki (tutaj szczególnie polecam te z Lidla - nie zawierają soli).
Przepis na pizzę RawTill4 jest po prostu trochę zmienionym przepisem z tego wpisu, między innymi pozbawionym oleju/oliwy i soli. Zmieniłam też nieco sposób przygotowania ciasta. Nie bawię się już w zaczyny i czekanie na wyrośnięcie ciasta, gdyż i tak wyrośnie ono w piekarniku. Przecier pomidorowy, jeśli nie możecie znaleźć żadnego bez soli, można zastąpić zblendowanymi pomidorami z puszki (tutaj szczególnie polecam te z Lidla - nie zawierają soli).
- 5 bananów
- pół szklanki namoczonych daktyli
- 1-2 plastry arbuza
- szklanka truskawek
- łyżeczka zmielonego maku
- woda
Smacznego!
Nie piję kawy już od ponad miesiąca, a jej smak idealnie udaje mi się zastąpić kawą zbożową. W międzyczasie zdążyłam zaobserwować, że wcale nie potrzebuję kofeiny do normalnego funkcjonowania, a kawę piłam jedynie z pobudek smakowych. Czuję się teraz wręcz lepiej nie wypłukując z organizmu magnezu (skończyły się uciążliwe tiki nerwowe w oku). Od kiedy jestem na RawTill4 także Inkę staram się ograniczać, głównie z powodu cukru, którym zawsze ją słodziłam.
Kawa w formie smoothie słodzonego daktylami jest według mnie o wiele zdrowszym i smaczniejszym sposobem na dodanie sobie energii z rana. Nie jest to raczej typowy przepis RawTiil4, bo nie wydaje mi się, żeby kawa (zwłaszcza rozpuszczalna czy zbożowa) była raw, ale od czasu do czasu można się na niego skusić ;)
SKŁADNIKI:
4-5 bananów
8-10 daktyli (namoczonych przez noc)
3-4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej (u mnie Inka) lub napar kawowy (wtedy dodajemy mniej wody)
2 łyżeczki zmielonego maku (świetne źródło wapnia)
szczypta cynamonu
500 ml wody
Wszystko razem blendujemy o gotowe!
Btw, spróbuję dzisiaj zrobić beztłuszczową pizzę 80/10/10, trzymajcie kciuki :)
Jedną z moich pasji, obok weganizmu, zwierząt i etologii, jest też Finlandia i wszystko co z nią związane. Miłość do fińskiej kultury potrafi świetnie współgrać z miłością do zwierząt ;) Finów cechuje ogromny szacunek do otaczającego ich środowiska naturalnego. Jakiś czas temu zorganizowali inicjatywę obywatelską mającą na celu zlikwidowanie ferm futrzarskich w Finlandii. Mieli też najwyższą liczbę kandydatów na europosłów, którzy zobowiązali się do walki o prawa zwierząt w Unii Europejskiej. Po prostu idealny kraj do życia! Na ciekawą wygląda też fińska kuchnia. Do tej pory udało mi się zrobić tylko pannukakku, ale nie zamierzam na tym zaprzestać.
Kiedy w lodówce pustka, a żołądek dopomina się porcji kalorii, zaglądam do szafek. Mąka, proszek do pieczenia i cukier zawsze się tam znajdą. Mleko w racuchach bez problemu można zastąpić wodą, więc ostatecznie posiłek ten kosztuje gorsze i jest idealny na kryzysowe sytuacje.
SKŁADNIKI:
1 szklanka mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
2-3 łyżki cukru
pół szklanki wody
olej do smażenia
dodatki - wedle uznania, np. jabłko, banan, rodzynki, u mnie suszona żurawina
PRZYGOTOWANIE:
Mieszamy ze sobą wszystkie składniki. W razie potrzeby możemy użyć miksera, chociaż łyżka powinna wystarczyć. Ciasto powinno być dość gęste. Na patelnię z rozgrzanym olejem (edit. albo i bez oleju ;)) nakładać łyżką placki i smażyć z obu stron aż się zarumienią. Podawać z ulubionymi dodatkami, np. cukrem pudrem, dżemem, syropem owocowym czy świeżymi owocami.
Muszę przyznać, że z całego przygotowania najgorsze jest dla mnie smażenie - nienawidzę smażyć, zwłaszcza w dość głębokim oleju. Co do dodatków, u mnie, jak widać, zwyciężył klasyczny cukier puder - racuchy z cukrem pudrem kojarzą mi się z dzieciństwem :) W przyszłości zamierzam też wypróbować racuchy na słono, z tego powodu, że M. nie lubi słodkiego jedzenia. (??!! ;d)



.jpg)




