Dawno temu, kiedy w naszym kraju ludzie ustawiali się w kolejkach za mięsem (jakby było po co), Finowie, zwłaszcza mieszkańcy Karelii Północnej, zaczęli masowo chorować na choroby układu krążenia. Był to skutek niezdrowego stylu życia i diety zawierającej głównie pełne złego cholesterolu tłuszcze zwierzęce. Fiński rząd postanowił postawić na profilaktykę, aby wpłynąć na zmianę tych szkodliwych nawyków, dlatego w 1972 roku ruszył w Finlandii pięcioletni North Karelian Project, najpierw jedynie w Karelii Północnej, żeby później rozszerzyć go na cały kraj. Akcja ta odniosła ogromny sukces - liczba osób umierających w Finlandii na choroby serca znacznie się zmniejszyła, a Finowie żyją obecnie o 10 lat dłużej ciesząc się dobrym zdrowiem. (więcej na ten temat możecie przeczytać pod tym linkiem i w książce "100 fińskich innowacji społecznych").
Skutki tych zmian widoczne są do dziś. Na ulicach Helsinek trudno mi było dostrzec otyłe osoby, co chwila spotykałam też osoby uprawiające jogging, nordic walking czy chociażby jeżdżące rowerem. Pozytywnie wpłynęło to też na dostępność wegańskich produktów w najpopularniejszych sklepach. Dla przykładu sporo gotowych sałatek ma w składzie wegański majonez (gdzie w Polsce powpychanoby od razu mleka i jajka w proszku), a produkty bezglutenowe, nawet zwykłe wafelki marki własnej K-supermaketu, są często przy okazji bez-laktozowe i bez-jajeczne.


