W ciągu ostatnich kilku dni w pro-zwierzęcej części internetu zawrzało. Tu ktoś rzucił hasło, że Ziaja testuje na zwierzętach, tam komuś odpisali, że eksportują do Chin, aż w końcu zwykły szary człowiek nie wiedział już co myśleć.
Łajka
11:07![]() |
| źródło: psiewedrowki.pl |
Historia Łajki wzruszała mnie chyba od zawsze. Już jako dziecko, kiedy się o niej dowiedziałam, czułam, że coś tu jest nie tak. No bo jak to, piesek, którego powinniśmy kochać i chronić został wysłany w kosmos tylko po to, żeby tam zginąć? Nie mieściło się to w mojej dziecięcej głowie. W dodatku nie działał w tym przypadku żaden mechanizm szowinizmu gatunkowego - w końcu psy są uważane za zwierzęta przeznaczone do kochania, nie krzywdzenia czy zjadania.
Niedawno natknęłam się w internecie na taki oto post na pewnym poczytnym blogu. Nie wiem nawet co mnie bardziej podłamało - ignorancja autorki czy komentatorek ochoczo jej przyklaskujących. Pomijam już konsekwencję autorki pod tytułem "Hejtujemy wegetarian za próby nawracania mięsożerców, a potem za to, że jedząc nabiał i tak przyczyniają się do cierpienia zwierząt". W ustach osoby popierającej i mięso, i nabiał, a także skóry i futra brzmi to dość absurdalnie. Wiem, że od czasu publikacji tego posta minęły już 3 lata, jednak wydaje mi się, że mimo wielu akcji uświadamiających spora część społeczeństwa nadal uważa, że skóry czy nawet futra są odpadkami przemysłu mięsnego, więc skoro już te krówki jemy, to możemy sobie w nich chodzić (nie chcę wnikać, czy takie osoby uważają, że norki i lisy hodowane na futra też jemy). Dlatego postanowiłam napisać na ten temat coś od siebie. I wcale nie zamierzam zmuszać nikogo do przyjęcia mojego światopoglądu. Z "wojującego weg(etari)anizmu" już dawno wyrosłam. Nie mogę tylko przejść obojętnie obok rozpowszechniania nieprawdziwych informacji.
Właściwie nie zamierzałam tu pisać o polityce, ale nie mogę sobie odmówić wtrącenia moich trzech groszy z okazji trwającej kampanii przedwyborczej.
Wczoraj rzuciła mi się w oczy pewna rzecz. Widząc w telewizji spot wyborczy PSL-u zwróciłam uwagę na przedstawiany tam obraz pięknej polskiej wsi i "szczęśliwych krówek" niczym z reklamy jogurtów Danone. Mając w pamięci jeszcze całkiem niedawne przejawy "miłości" członków tej partii do zwierząt uznałam to za szczyt hipokryzji. Przypomnijmy pokrótce jak politycy PSL kochają zwierzęta (a już krówki i świnki zwłaszcza):
- Opowiadanie się ZA ubojem rytualnym i walka o jego przywrócenie
- Pomysły zmniejszenia wymiarów stanowisk dla zwierząt hodowlanych i ograniczenia im stałego dostępu do wody pitnej
- Propozycja rozwiązania problemu chorych świń poprzez, cytuję: "utylizację żywca". Świnka to przecież nieczujące i niemyślące "coś", co z tego, że z pewnością ilorazem inteligencji (i poziomem empatii przede wszystkim) przeciętna świnia bije na głowę przeciętnego polityka tej partii.
Temu państwu już dziękujemy. Mam nadzieję, że nigdy więcej nie damy im możliwości decydowania o życiu naszym i zwierząt.
Z drugiej strony, szukając informacji na temat stosunku PSL do zwierząt zauważyłam, że na tle sporu o ubój rytualny prawicowe media próbowały zaprezentować się jako bardzo prozwierzęce. Na ile było to spowodowane znaną nam wszystkim niechęcią PiS-u do rządów PO (a co za tym idzie, koniecznością głosowania inaczej niż partia rządząca), a na ile szczerą miłością do zwierząt, nie wiemy. Ja natomiast pamiętam jeszcze reakcje konserwatywnych mediów na marcową konferencję "Zwierzęta i ich ludzie". Przeczytałam wtedy z ich strony wiele niemiłych słów na temat dziedziny animal studies, w których to porównywano miłośników zwierząt do zoofili [KLIK], przekonywano, że zwierzęta nie mają z ludźmi nic wspólnego, a studia nad zwierzętami określano mianem "narzędzia deprawacji" (kolejnym, po strasznym dżenderze seksualizującym nasze dzieci!) [KLIK] Nawet zrozumienie pojęcia praw zwierząt zdawało się przewyższać możliwości tych "publicystów". Za to mój ulubiony portal satyryczny [KLIK] po przegłosowaniu w sejmie zakazu uboju rytualnego straszył, że niedługo pewnie w ogóle zakażemy ludziom jeść mięso! (Tak, jako weganka bardzo bym się cieszyła z takiego zakazu ;d).
Tylko tyle i aż tyle (plus kilka innych spraw światopoglądowych) sprawiło, że tak zwana "opozycja" również nie ma co liczyć na mój głos. Swoją drogą, smutne to, że człowiek nie może się już na żadnej płaszczyźnie odciąć od polityki, nawet Twoja dieta czy miłość do zwierząt nie może być neutralna politycznie. Czasami naprawdę mam już tego dość...
#vote4animals
Korzystając z okazji chciałabym wspomnieć o świetnej inicjatywie zorganizowanej z okazji wyborów do Europarlamentu. Jeśli nie jest Wam obojętny los zwierząt i szukacie prozwierzęcego kandydata do PE, sprawdźcie tę stronę [KLIK]. Zawiera ona nazwiska polityków, którzy podpisali zobowiązanie, że w Parlamencie Europejskim będą walczyć o prawa zwierząt (swoją drogą, Finowie po raz kolejny podbili moje serce :)). Istnieje także polska strona prawazwierząt.eu, na której znajdziecie informacje na temat polskich kandydatów podzielone na poszczególne okręgi wyborcze. Pod tym linkiem umieszczona jest tez lista posłów, którzy glosowali za ubojem rytualnym. Warto teraz wywlekać takie sprawy. ;)
Nawet jeśli na co dzień nie interesujesz się polityką, myślę, że warto pójść na wybory i oddać swój głos na osobę, która stanie w obronie naszych mniejszych przyjaciół zdanych jedynie na naszą łaskę. A w Europie jest jeszcze wieeele do zrobienia w kwestii praw zwierząt. Futra, wiwisekcja, śmiesznie małe kary za znęcanie się nad zwierzętami, straszne warunki chowu przemysłowego to tylko wycinek tego, co należy zmienić. Warto też pamiętać, ze nawet w Europie Zachodniej prawa zwierząt są bardzo często łamane. W niektórych krajach rozwiniętej Europy nadal zabija się bezdomne koty lub usypia psy, aby uniknąć przepełnienia schronisk. Wolontariusze sami sobie z tym nie poradzą.
Dlatego pamiętaj, 25 maja głosujemy w imieniu tych, którym prawo głosu nie przysługuje,
głosujemy w ich imieniu:
głosujemy w ich imieniu:
Za tydzień większość z nas będzie obchodziła święta wielkanocne. Spotkamy się z rodziną, usiądziemy do suto zastawionego stołu, będziemy zajadać się pysznościami i zajmować się samymi przyjemnymi sprawami. Na wielkanocnych stołach zapewne nie zabraknie jajek - czy to w formie potraw, czy ozdób i pisanek. W końcu jajka to symbol szczęścia, odrodzenia, życia.
No właśnie, czy na pewno życia?
źródło: jakonetoznosza.pl
Kury to niesamowicie inteligentne zwierzęta, a zarazem jedne z najbardziej niedocenianych. Sa ptakami, więc o wiele trudniej przychodzi nam porównywanie się z nimi niż z innymi ssakami. Może dlatego przez długi czas naukowcy nie interesowali się nimi tak jak na przykład najbliższymi nam małpami naczelnymi. A szkoda, bo jak się okazuje, kury potrafią świetnie się porozumiewać, mają bardzo dobrą pamięć i rozumieją wyszukane koncepcje intelektualne. Wiedzą na przykład, że przedmiot, który znika z ich pola widzenia nadal istnieje. Kury odczuwają silną więź ze swoim potomstwem, są troskliwymi matkami i przekazują swoim dzieciom wiedzę, która wydaje się im być istotną. W przypadku kur możemy mówić już o tworzenie własnej kultury - czegoś, co do niedawna przypisywało się tylko ludziom.
źródło: pinterest.com
Żeby zaspokoić nasze konsumpcyjne zachcianki kury nioski spędzają całe swoje życie w małych niewygodnych klatkach. Są tam stłoczone po kilka i nie mają możliwości zachowywać się w sposób dla siebie naturalny. Nie mogą rozwinąć skrzydeł, grzebać w ziemi, są za to narażone na liczne skaleczenia i deformacje ciała. Czasami wydaje mi się, ze ewolucja popełniła jakiś kluczowy błąd, dlatego w XXI wieku nadal zdecydowana większość ludzi zachowuje się w sposób niegodny nawet człowieka pierwotnego.
źródło: jakonetoznosza.pl
Stowarzyszenie Otwarte Klatki przeprowadziło niedawno śledztwo na jednej z ferm przemysłowych. Wynikami tego śledztwa podzielili się na stronie jakonetoznosza.pl. Odsyłam na tę stronę po więcej informacji, zdjęć, film (którego sama nie dałam rady obejrzeć) i darmowy ebook z przepisami na dania bezjajeczne.
No dobrze, wiemy już, że jajka trójki są złe, dlaczego by więc nie przestawić się na zerówki i jedynki? Dlatego, że jajka od "szczęśliwych kurek" wcale nie są pozbawione okrucieństwa. Zastanowiliście się kiedykolwiek co się dzieje z kurczaczkami płci męskiej na takich "ekologicznych" fermach?
Otóż to:
źródło: facebook.com
Ja jednak namawiam do rezygnacji z jajek w ogóle. Sama od czasu przeprowadzki do nowego mieszkania (w końcu z normalną kuchnią!) kupiłam je raz (tzn. M. je kupił), a i tak nie miałam pomysłu jak je wykorzystać. W jajkach nie ma niczego nadzwyczajnego, czego nie dałoby się zastąpić roślinami. (Sposoby na zastąpienie jajek znajdziecie tutaj: KLIK i KLIK).) Dla nieprzekonanych istnieje jeszcze roślinny zastępnik jajek w proszku: KLIK - o wiele zdrowsza i bardziej etyczna opcja niż jajka kurze.
Na zakończenie - coś pozytywnego. Film ukazujący zachowanie kur uratowanych z fermy przemysłowej.













